Challenge #1 – Jumping

plywak

W poprzednim poście prezentowałem różne formy jakie może przybierać jumping. Teraz czas na zabawę w CHALLENGE, jest to wyzwanie dla każdego z Was drodzy czytelnicy i szansa żeby każdy mógł porównać swoje osiągi z innymi ćwiczącymi. Jest to jednocześnie bardzo dobra technika motywacyjna, jak i sposób na poznanie przez nas Waszych możliwości jako najlepszej grupy docelowej, do której potem będziemy kierować kolejne materiały.

Challenge polega na tym, że uczestnicy wykonują pewne ćwiczenie i notują osiągnięty wynik (jest to np. czas trwania lub ilość powtórzeń). Ćwiczenie można powtarzać w kolejnych dniach tak żeby uzyskać najlepszy możliwy rezultat. Następnie każdy z uczestników wypełnia formularz podając oprócz wyniku podstawowe informacje jak wiek, płeć czy waga. Pod koniec zebrane wyniki są przetwarzane na formę statystyczną z podziałem na poszczególne grupy. Przewidziany jest też honorowy ranking za najwyższe osiągnięcia. Gotowi?

Dzisiejszy Challenge to jumping (przykładowo w formie tzw. pajacyków): skakanie w rytm muzyki przez jak nadłuższy czas. Aby zachować możliwie zbliżony poziom trudności ćwiczenia, przygotowałem kilka zasad:

  • amortyzujemy palcami stóp – tzn. nie opadamy od razu na całe stopy (tak, tak, oszczędzajmy nasze stawy)
  • ćwiczymy albo w miękkim lekkim obuwiu albo boso – wówczas polecam podłożyć coś miękkiego pod stopy i ubrać grubsze, amortyzujące skarpetki
  • dłonie stykamy leciutko palcami nad głową, ręce w miarę wyprostowane (kąt ok. 70-80*)
  • nie przerywamy w trakcie ćwiczenia, tzn. nie zatrzymujemy się (to bardzo ważny aspekt, bowiem jeśli przerwiesz choć na chwilę żeby np. zmienić piosenkę czy spojrzeć na stoper – stracisz ten najcenniejszy aspekt ćwiczenia)
  • wybieramy dowolną muzykę którą lubimy, najlepiej taneczną, za wyjątkiem wolnych kawałków
    (w moim przypadku jest to eurodance z radia internetowego http://stream-53.shoutcast.com:80/eurodance_difm_mp3_96kbps)
  • dozwolone jest przeplatanie pajacyków klasycznych z ich odmianą ze skrętami bioder (ciało mniej męczy się podskokami, a dodatkowo angażuje partie mięśni brzucha)
  • bardzo ważne – nie ćwiczymy do oporu za wszelką cenę, wsłuchaj się w swoje ciało i intuicję, kiedy ona powie dość (mimo że wiesz że mógłbyś jeszcze “na żywca” zrobić kilkadziesiąt powtórzeń) – zakończ ćwiczenie (nie sztuka zrobić dziś 140% swoich możliwości, a jutro mieć problemy z wstaniem z łóżka – nie o to chodzi), trenujemy dla zdrowia i przyjemności, nie dla rekordu.

Dodatkowo mam dla was kilka wskazówek które pomogą odnieść lepszy efekt:

  • wczuj się w skakanie, wyobraź sobie że skaczesz jak piłeczka ping-pongowa – lekko, zwinnie, rytmicznie; odbijanie się to jej naturalny ruch i robi to bez żadnego wysiłku
  • czy czujesz jak dostarczasz swojemu ciału wspaniałą dawkę energii? wyświadczasz mu olbrzymią przysługę, poczuj przyjemność z tego powodu
  • pozwól sobie odczuwać radość, śmiej się z siebie gdy tak skaczesz
  • kiedy poczujesz nagonkę znudzenia i zmieniające się utwory tego nie niewelują, zacznij liczyć do 10, możesz liczyć w obcym języku
  • okrzyk ma też dobroczynne działanie, jeśli możesz sobie nań pozwolić, pozwalaj śmiało!

Jedna osoba może wypełnić formularz tylko jeden raz, możesz jednak to ćwiczenie wykonywać kilka razy przez kolejne dni i wpisać najlepszy wynik. Formularze można wysyłać do 27 kwietnia. Do 30 kwietnia opublijemy wyniki (będzie link na tej stronie). Okaże się także (czyt. wyjdzie szydło z worka) jaka jest moja kondycja jako autora tego posta na tle czytelników, więc nie dajcie zbytnio popalić :)