Aktualne sprawozdanie i WIARA W SAMEGO SIEBIE…

Witam po dłuższej przerwie. Ostatnio natłok spraw oraz przemyśleń utrudnił mi kontynuację bloga, oczywiście to mnie w żadnym wypadku nie usprawiedliwia, ale teraz postaram się to zmienić… Co więcej obiecuję, że pojawią się tu niebawem treści, które ufam, że w jakimś stopniu Cię pozytywnie zaskoczą.

Ostatnio miałam możliwość być na spotkaniu rekrutacyjnym w jednym z największych sklepów sportowych w Polsce, (celowo nie podam firmy, aby nie zapeszać, gdyż może będę tam pracować…)
Tak Kochani, zmieniam pracę, ale na blogu w dalszym ciągu będę tworzyć:) Oczywiście, jak tylko się uda, to w pierwszej kolejności pochwalę się właśnie Wam.
Podczas spotkania padło pytanie o mojego bloga. W zasadzie dopiero to uświadomiło mi, że w lipcu minie już rok odkąd zaczęłam go prowadzić, a nie wygląda on tak, jakie miałam o nim wyobrażenie na samym początku… Niestety, gdzieś w tym wszystkim zabrakło “luźności pisania”, jeśli wiecie o czym mówię i takim oto sposobem wyszła klapa, po prostu “kicha”, z której nie jestem zadowolona… trochę się jeszcze poużalam nad sobą i biorę się do pracy… :D

Dzisiejszym tematem jest wiara w samego siebie. Niezależnie od tego czy idziemy na rozmowę kwalifikacyjną, czy na trening, czy też może na zawody potrzeba nam tak samo wiary w siebie. Zakładając krawat, wychodząc z domu, czy szykując się do walki rodzi się myśl, “dobrze by było, żeby ktoś powiedział mi, że we mnie wierzy, że mi się uda. Potrzebuję teraz tego…” A tym samym od żony, męża, matki, siostry…, nie słyszymy takich słów, bo akurat zapomnieli o tym, albo nie wiedzą, że na to właśnie czekamy. I stajemy przed naszym zadaniem niepewni, niestabilni i tym samym niegotowi zwyciężyć, bo wcale w to nie wierzymy…

W czym zatem problem?? Tutaj nie chodzi o to, aby ktoś w nas uwierzył, tylko o to czy sami w to wierzymy. Kiedyś ktoś powiedział mi: “Właściwie nie potrzebujesz nikogo, aby w siebie uwierzyć. Uwierz w swój potencjał.” Piękne słowa i to prawda, nie potrzebujemy tego tak bardzo, aby ktoś w nas wierzył, tylko tego czy my sami w to wierzymy, czy wierzymy w samego siebie. Oczywiście, miło jest jak ktoś w nas wierzy, jak nam towarzyszy i nas wspiera, ale tu chodzi teraz o Ciebie, to Ty masz w siebie uwierzyć!
A jeśli to nie wystarcza, to na koniec powiem: uwierz w siebie, bo ja w Ciebie wierzę!


Miałabym prośbę do Was, Drodzy Czytelnicy, jeśli macie jakieś propozycje o czym chcielibyście poczytać na blogu, jakie kwestie, abym tu poruszyła, to dajcie znać w komentarzu, chętnie poruszę nowe tematy.
Dzięki.